Napisane przez: Maped | 13 luty 2008

Zrób se sobie Dawida albo lepiej cosik innego bo nie lubię plagiatów

Było i START i STOP i kilka innych słów kończących się i zaczynających z dużej litery(jak KoprucH na przykład). A jak tylko przestawałem się kruszyć to zaraz kruszył mnie ktoś inny. Niech kruszą… Czasami jedna jedyna osoba niewskazana do tego urywała kolejny kawał mnie… I zacząłem stawiać pytania:

Copyright by Maped 2008

Bo pytanie wydało mi się co najmniej słuszne. W sumie wkurzenie wylewało się ze mnie litrami… tuszu. Pisać coś było trzeba. Odpowiedź okazała się prostsza niż myślałem. Nie tylko udało mi się skrytykować wylansowane fastfoody ale i podsunąć kilku osobom pytanie dotyczące ich stylu życia. Są przecież ludzie którzy budzą się, idą na śniadanie do Bordo albo wcinają kanapkę w Coffee heaven, następnie do Mercersa na kawę, zaraz po tym do najbliższego automatu Nescoffee pod rotundą bo nie stać ich na drugą Mercersówkę. Na lunch chodzą do McDonaldsa, na obiad do KFC a kolacje jadają w budzie z kebabem, w oczekiwaniu na autobus idą kupić zapiekankę. Żeby było zdrowo wskakują jeszcze raz do Bordo lub Mercersa na zieloną herbatę i na sałatkę do GreenWaya lub Green Pointa. Przed powrotem do domu obowiązkowo jeszcze jedna kawa z automatu bo pracować przecież trzeba całą noc. A i tak wiadomo że skończy się na filmie. Tuż przed wejściem do domu trzeba się oczywiście upewnić czy ma się jedną z paczek pełną papierosów które ładnie pachną tylko przed ich podpaleniem.
Są ludzie którzy tym żyją… serio! I to raczej oczywiste że niektórzy w cały ten pop dają się wciągnąć. Zawsze tak było, jest i będzie.
Niektórzy swoje popowe rzycie stawiają na wybitnie niewygodnym czerwonym foteliku Mercersa i się zakochują w pani zza lady, zrywają tam, biorą śluby, uprawiają seks w kiblu, jedzą, uczą się, srają, generalnie robią wszystko. Ich życie jest tam gdzie nie przynoszą kawy do stolika…

Copyright by Maped 2008

Oczywiście cała ta gadka tylko po to jest żeby usprawiedliwić mój pijacki wandalizm. Poza tym że naszkodziłem sobie, napaprałem w i tak mocno nadwyrężonym wizerunku Polskich grafficiarzy. Tak więc co zniszczone naprawiamy… Trzeba miastu oddać odrobinę tego co się zabrało – estetyki, kompozycji, ładnych elewacji…

Teraz się nauczysz jak sesobie strzelić Dawida… a właściwie jak ja go sobie wyciąłem. Ty się zabierz za coś innego bo plagiaty mnie męczą. Przy okazji… masz odpowiedź na pytanie dlaczego nie umieszczam tutaj swoich komercyjnych prac.

Jazda…

Zaczynamy od znalezienia odpowiedniego zdjęcia. Ponieważ nigdy nie widziałem prawdziwego Dawida miałbym problemy z jego narysowaniem. Użyłem więc najlepszego Narzędzia Do Okradania Ludzi – Internetu. Grafiki oczywiście najprościej wyszukiwać przez google ale gorąco polecam tworzenie nowych rzeczy. Nie ma nic przyjemniejszego od szablonu stworzonego przez siebie od początku do końca. Pamiętaj o tym że nie tylko efekt końcowy jest ważny, proces tworzenia także odgrywa bardzo ważną rolę! Nawet jeżeli użyjesz zdjęcia, ważne jest to żeby było twoje. Niestety nie zawsze można się wybrać do Florencji po jedno zdjęcie. W takiej sytuacji nie ma innej możliwości niż kradzież. Ja wybrałem takiego Dawida:

Cyporight by Michael Angeles von Bismarck

Jeżeli dojdziesz do wniosku że nie poradzisz sobie z przerobieniem zbyt szczegółowego zdjęcia na szablon, zawsze możesz w Photoshopie:
1. Zmienić zdjęcie na czarno-białe.
2. Jeżeli szablon ma być tylko jedno kolorowy możesz zwiększyć kontrast do maksimum a następnie regulować proporcje czerni i bieli regulatorem jasności.
3. Użyć filtru który całą robotę załatwi za ciebie… nie, nie powiem jak się nazywa.
Efekt końcowy może wyglądać w następujący sposób:

002.jpg

Jak już pisałem, proces tworzenia jest bardzo istotny. Jeżeli elementy twoje pracy wykonywane są automatycznie powinieneś zacny czytelniku zastanowić się nad zmianą zajęcia. W trakcie cięcia elementów na kawałki, rozpracowywania każdego elementu swojej pracy poznajesz ją. Ja na przykład wiem wszystko o każdym, nawet najmniejszym, elemencie który wycinałem Dawidowi.
Ponieważ znam cenniki okolicznych drukarni, wiem że nie mógłbym sobie pozwolić na trzy albo i więcej(zawsze warto mieć jeden w zapasie) bitmapowych/rastrowych wydruków na folii… nawet czarno-białych. Jeden wydruk tej wielkości kosztował by mnie około 100zł(50zł na papierze). W takiej sytuacji mogę polegać tylko na swoim fantastycznym zmyśle kombinowania i okradania(patrz w/w Internet). Do wydrukowania tej wielkości plakatu przyda nam się darmowy program o nazwie Posteriza. Można go ściągnąć TUTAJ. Program najprawdopodobniej jest pozbawiony wirusów. U mnie jeszcze wszystko działa… Do wyboru są także programy rasteryzujące czyli Rasterizer i Rasterbator. Służą one jednak do innych celów. Poczytaj sobie w ich dokumentacjach lub wypróbuj, są darmowe.
Jeżeli nie poradzisz sobie z instalacją, nie masz po co łapać się za kolejne etapy produkcji szablonu.
Po instalacji zmień język na taki który ci najbardziej pasuje, do wyboru masz między innymi Fiński, Kataloński, Hebrajski, Chiński a także Polski(i wszystkie te które są głównymi językami świata).
Obsługi programu uczył nie będę.
Wrzucasz zdjęcie:

004.jpg

I drukujesz:

005.jpg

Efekt drukowania powinien wyglądać mnie-więcej tak:

Copyright by Maped 2008

Plakat wydrukował mi się z zaznaczonymi krawędziami co pozwoliło mi na dosyć dokładne wycięcie elementów do sklejania z papieru A4. Każdy element ponumerowałem tak żeby mi się głowa z dupą nie poprzestawiała.
Oto niemal wszystkie narzędzia potrzebne do zmontowania szablonu:

Copyright by Maped 2008

1. Myszka będąca tu symbolem komputera, drukarki, internetu i całej reszty menażerii elektronicznej.
2. Dioda na myszce żeby móc sobie oświetlić kierunek cięcia… i żeby ładnie wyglądało.
3. Taśma kiełkująca malarska. Bo tak.
4. Marker. Bo też tak.
5. Linijka. Bo wymiary Mają znaczenie.
6. Magiczna Tekturka Maped’a. Żeby było na czym ciąć bo stół nowy a kolektyw się wkurza jak coś mu się tnie.
7. Płyta z “Najzabawniejszymi skeczami Monty Pythona”. Bo też też tak.
8. Skalpela zabrakło. Ale to też się przydaje.
Przystępujemy do nudnego procesu sklejania części Dawida albo lepiej czegoś innego bo nie lubię plagiatów.

Copyright by Maped 2008

Do samego rwania taśmy przyda się wam Pani Beretowa czyli lokalna cukiernica, doskonała kucharka, słuchaczka żali, słuchaczka żalów i świetna żona.. przez duże Ż. Pani Beretowa odwaliła za mnie całą taśmową produkcję za co wielce dziękuję!
A teraz kilka fotek poglądowych:

Copyright by Maped 2008
+
Copyright by Maped 2008

Orajt. Ziom sklejony. Kolejnym etapem będzie przytwierdzenie go do w miarę płaskiej powierzchni która nie tylko nie nasiąka farbą ale jest także odporna na rozrywanie i pachnie jak żurawina. O czym mowa? Oczywiście o folii przylepnej. I teraz pojawia się pytanie… Gdzie ja do diabła znajdę trzy kawałki folii przylepnej o wymiarach 180×100cm?!
Wybierz się do pobliskiej drukarni i poproś drukarzy o przeterminowane folie lub ścinki. Prawie na pewno coś mają. Ja miałem sporo szczęścia, jakieś pół roku temu udało mi się dorwać całą rolkę przeterminowanej folii pigmentowej więc proces podklejania miałem ułatwiony. Po pierwsze rozłożyłem sobie Dawida na podłodze, twarzą do ziemi, a następnie zacząłem laminowanie. Jeżeli nie do końca wiecie jak to zrobić zapytajcie zaznajomionych drukarzy: “Jak?”. Zapewniam że nie jest to tak łatwe jak mogło by się wydawać.

Copyright by Maped 2008
+
Copyright by Maped 2008

Jak widać na powyższym zdjęciu, już na samym początku prawie popsułem. Zmarnowałem sporo taśmy niestety ale całość jest bardzo sztywna. Podklejonego Dawida odcinamy od ziemi i powstaje nam coś takiego:

Copyright by Maped 2008

Ciąg dalszy prac nad szablonem jest wyjątkowo monotonny. Należy zaznaczyć na każdym z trzech szablonów inne elementy które chcemy wyciąć. U mnie całość była dosyć prosta, elementów najciemniejszych zazwyczaj przy tak jasnych zdjęciach bywa najmniej więc każdy kolejny szablon to mniej ciachania.

Copyright by Maped 2008
+
Copyright by Maped 2008

Wycinanie jest banalne i każdy kto kiedykolwiek przeprowadzał operację dwunastnicy powinien dać sobie z tym radę. Kilka zasad które stosuję przy wycinaniu dużych szablonów a także tych które zawierają sporo małych elementów:
1. Wycinaj od środka szablonu.
2. Linie cięcia które sobie zaznaczyłeś nie są święte, freestyle jak najbardziej wskazany. To właśnie wycinanie nadaje twoim pracom indywidualny styl.
3. Żeberka. O tym można pisać sporo niestety i każdy wycinacz wyznaje inną zasadę. Generalnie ideą jest to żeby było jak najlepiej. Dla mnie najlepiej jest wtedy kiedy żeberek albo nie ma, albo są schowane jako elementy kompozycyjne. Czasami oczywiście nie da się ich uniknąć.
4. To najważniejsza zasada: Rób tak jak czujesz!!! Nie kieruj się moimi ani niczyimi innymi zasadami jeżeli uważasz że masz lepszy lub zupełnie inny pomysł! Próbuj, eksperymentuj, działaj w swoim własnym kierunku. Jeżeli szablon pójdzie do wyrzucenia to przecież nie koniec świata.Pierwsza warstwa Dawida:

Copyright by Maped 2008

I pierwsza odbitka tej warstwy:

Copyright by Maped 2008

Genialna porada Maped’a Nr 2012: Przy wielokolorowych szablonach warto robić próbne odbitki każdej z warstw w kontrastujących kolorach(czarny/biały, czerwony/niebieski, żółty/fioletowy), dzięki temu znacznie łatwiej zauważyć błędy. Dzisiaj jeden z moich padawanów zapytał mnie jak ma poprawić swój szablon… nie potrafiłem odpowiedzieć bo wszystkie warstwy były zielone.
Po wycięciu pierwszej warstwy możemy się zabrać za pozostałe. Posiadając wyraźna odbitkę pierwszej, znacznie łatwiej będzie nam zauważyć błędy i kontrolować to co chcemy wycinać.

Copyright by Maped 2008

Była już mowa o tym że to żmudna robota? Tja… Kilka godzin później po wycięciu ostatniej warstwy warto odbić wszystkie tak jak należy. Dopiero teraz okaże się czy szablon był równo sklejony, prawidłowo podklejony, oznaczony i precyzyjnie wycięty.

Copyright by Maped 2008

Gotowy Dawid może nam posłużyć jako seksowny dywanik, tapeta, nadruk na pościel, ręcznik… cokolwiek!

Copyright by Maped 2008
+
Copyright by Maped 2008
Dziękuję za uwagę!
Ten poradnik nie ma na celu nakłaniania do wandalizmu a efekty działań moich padawanów są zupełnie niezależne od mojej pracy.
Artykuł niesponsorowany przez: Mercersa, Coffeeheaven, Green Way, Green Point, Budę z Kebabem, Nescoffee, Bordo, McDonalds, KFC, British-American Tobacco Company, Posteriza, Rasterizer, Rasterbator, Wikipedia, Google, Społem, Cech Drukarzy Polskich, Montana oraz pana Henryka spod sklepu.
A tak serio… cały tekst jest objęty prawami autorskimi. Niech no który PolicjanT jeden z drugim kopiuje tekst i go po kartotekach rozsyła to na prokuraturę zgłoszę. Fundusz Gwarancyjny nie pomoże!

Odpowiedzi

  1. ja zrywam f mercersie. ale nie martf sieu, ze mnom kiedyś chupak zerwau f kfc, i jakos nadal żyjeu.

  2. Ja też żyję. I też zrywam w Mercersie. My tam nie żyjemy więc nic złego nam niedziejesie.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie