Napisane przez: Maped | 1 sierpień 2007

um… Fajnie by było…

Tym postem chciałbym dowieść że wracam do życia po ostatnich trzech tygodniach… i pozdrawiam sąsiadów.

Copyright by Maped bo jak nie to...

Odwiedziła mnie ostatnio adelka. No i bosko. Udało mi się ją zagadać na śmierć. Była w tak ciężkim szoku że nic nie powiedziała. Przy okazji pokazałem jej swój idealnie chaotyczny pokój w którym moja głowa spędziła ostatnio sporo czasu. Za każdym razem jak ktoś mnie odwiedza zaczynam zwracać samemu sobie uwagę na różne rzeczy, które porozstawiane w moim slumsie jak w muzeum na co dzień okazjonalnie potrącam przez przypadek. Każda z tych rzeczy ma swoją historię. Otaczam się swoim życiem… sobą. Swoimi wspomnieniami i całą masą historii. No cóż, cały mój pokój wypełniam ja. W tym jednym miejscu moje EGO daje upust swoich egoistycznych manii i pokazuje na co je stać(masło maślane). To wręcz nadzwyczajna sprawa jak ja nie potrafię milczeć i potrafię opowiadać o wszystkim na raz, czego siłą rzeczy większość ludzi z równie nadzwyczajną podzielnością uwagi zrozumieć nie potrafi. To pisał mój kolega EGO, teraz ja:
Mój pokój pełen jest bibelotów pochodzących z różnych okresów mojego życia i różnych miejsc. Mam zdjęcia mojej byłej dziewczyny porozwieszane na ścianach tak jakby nigdy się ode mnie nie wyprowadziła. Jej rzeczy znajdują się nadal w mojej szafie tak jakby codziennie musiała mieć do nich dostęp. Jej rysunki i rysunki jej zakrywają sporą część moich ścian, znajdują się na półkach i w teczce z moimi pracami.
Do mojej fantastycznie korkowej tablicy przyczepione są obrazki pochodzące z czasów kiedy jeszcze uczyłem się trzymać ołówek w ręku. Cały mój pokój wygląda tak jakbym stojąc na jego środku eksplodował wspomnieniami. Na stojaku na płyty prawie pusto. Mam tam kilka dysków których nigdy nie przesłuchałem, a jednak stojak mam zawsze w zasięgu ręki tak jakby było mi to do czegoś potrzebne. Pod gigantycznym biurkiem(które jest większe niż niejeden stół mogący pomieścić całą nierozbitą rodzinę modelu 2+2) znajduje się pudełko o monstrualnych rozmiarach. Początkowo to właśnie miała być moja historia, box na moje wspomnienia. Nawet nie zauważyłem kiedy pudełko zostało zapełnione… wypełzła jego zawartość i rozwaliła się wszędzie dookoła.
Wygląda na to że buduję makietę swojego życia. Tak jakbym starał się nic nigdy więcej nie zapomnieć. Dlatego też zasypuję ludzi monologami. Bo faktycznie… dzięki takiemu systemowi udało mi się zapamiętać zdecydowani za dużo. Kiedyś starałem się o to żeby pamiętać wszystko co mówią mi ludzie, w międzyczasie gromadziłem tą ciekawą kolekcję dotyczącą mojego życia. Teraz także pamiętam dobrze co ludzie mi mówią… ale już nie mówią zbyt wiele bo jak kiedyś wspomniałem nie mają ku temu okazji.
Wszystkich zainteresowanych zapraszam do siebie(cena 5zł od osoby dorosłej, ulgowe 3zł).
Znowu nie na temat… nie o tym chciałem pisać. Kolejny monolog z tego wychodzi. Chodziło mi o to że przy okazji opowiadania o tym jak fantastycznie beznadziejny jestem zacząłem pokazywać adelce swoje stare rysunki. Głównie szkice przygotowywane do większych prac i gryzmoły. W trakcie ich oglądania zauważyłem że część z nich pochodzi nawet sprzed dwóch lat i że ktoś mi zakosił rolki. Dzisiaj zacząłem skanować wszystkie rysunki żeby później zrobić szkicową retrospektywę tego co robiłem i w jaki sposób moja twórczość się rozwijała w złym kierunku. Prawdopodobnie powstanie z tego komiks. Jeżeli dotarłeś z czytaniem tak daleko i widzisz to > * <, to znaczy że jesteś bogiem albo bardzo ci się nudzi(na jedno wychodzi), ale cóż, czytaj dalej. Rysunków są setki i zapychają całą półkę(która ma swoje dosyć święto-mikołajowo-torbowe gabaryty i umiejętność gromadzenia kurzu), pudło, dwie reklamówki i niezliczoną ilość teczek powpychanych pod meble. Skanuję to teraz więc przez najbliższy miesiąc nie spodziewajcie się mnie spotkać. Mam zamiar zrobić z tego komiks. Biorąc po uwagę to że mam praktycznie gotowy scenariusz(moje życie) który zostanie podkolorowany… no czemu nie?! A przy okazji… pracuję teraz nad kilkoma fajnymi rzeczami związanymi z grafiką. Przy okazji publicznie przepraszam boga scenariuszy – pana Sztybora za to że dał mi jedną ze swoich historii a ja jeszcze jej nie skończyłem rysować. Bartosz zapewniam cię, że to jest nadal w produkcji ale za dużo się dzieje żeby zrobić to na raz. Nie mam w zwyczaju siadać do pracy kiedy wiem że nic z tego nie wyjdzie… wtedy zajmuję się zleceniami od ludzi których nie lubię. Twój scenariusz został przepisany, skasowany, napisany ponownie, zmieniony, wykadrowany, dojrzał i generalnie został dostosowany do moich potrzeb. Prawdopodobnie będzie to jedna z ciekawszych rzeczy w moim portfolio. Na górze tego posta rysunek – jeden z wielu szkiców które dotychczas powstały jako wprawka do komiksu(do złudzenia przypomina Horusa z magicznej trylogii Bilala… a ja tego nie czytałem przynajmniej rok). Jak tylko uda mi się zeskanować prace które przypomniały mi o swoim istnieniu mam zamiar chronologicznie wrzucić je do galerii o której już nieraz pisałem. Właściwie założenie tej strony początkowo było takie że zainteresowani znajdą tutaj głównie moje prace bez tekstu… wyszło inaczej. Wyszło tak dlatego że uznałem że za mało mam prac które są interesujące co jak się okazało dwa dni temu jest absolutną bzdurą. Mam drożdżówkę z makiem a ty nadal to czytasz… niesamowite. Znalazłem projekty z dawnych lat(prawie ukończone), rysunki z niedawnych lat(prawie ukończone) i ostatnie prace(skończone) które mam zamiar pokazać światu. To co znalazłem to projekty wystroju wnętrz, loga, wizytówki, plakaty, bannery i projekty na akcje streetartowe(które nie wiem dlaczego zostały przeze mnie zapomniane) i inne dziwactwa których rysowania jakoś sobie nie przypominam.

A teraz o kilku innych sprawach:

Bogato ilustrowane ogłoszenie parafialne dotyczące jednego z moich psów:

Copyright by Maped...

Za dwa dni kolejne spotkanie z Ewą… każde spotkanie z nią(pomimo tego że cały czas nie dajemy jej dojść do słowa) skłania mnie do przemyślenia, napisania albo narysowania kilku rzeczy. To dla mnie chodząca inspiracja. Kilka tekstów na tej stronie dotyczy właśnie naszych rozważań nad sensem tego co się dzieje. Każda dikropka poniżej to link do tekstów które w całości lub fragmentami są związanego z naszymi rozmowami i spotkaniami. Niektóre przegapiłem, sami się domyślcie które to(fragmenty):

.. .. .. .. .. .. .. .. .. ..

Adelka się uśmiecha przez sen kiedy śpi.

Nigdy nawet nie dotknęło mnie to co działo się za czasów PRL’u, tak samo jak nie byłem nawet blisko biedy w niektórych krajach na świecie. Wielu ludziom wydaje się nawet że w średniowieczu ludzie mieli idealnie białe, porcelanowe zęby w wieku 20lat. To co znamy z filmów to piękna fikcja… elfy też(przykro mi Adam!). Dlatego ja i miliony(a może nawet miliardy) osób w moim wieku są cholernymi ignorantami.


Ingmar Bergman
nie żyje.

Dezer tera:

Bajka adelki.

Taka strona że to niby o papierosach czy coś…

Dwa filmy nadesłane przez Krzysia:



sesobie kliknij żeby sesobie powiększyć

Wyrzygałka:

Tym razem postanowiłem zabawić się w Dorotę i pomóc nieszczęśnikom tak jak kiedyś to już zrobiłem… i tak już zostanie:
czy można uniknąć kogoś kogo się kocha — nie.
nielegalne zdjecia sex — musisz bardziej sprecyzować o jak bardzo Nielegalne zdjęcia ci chodzi bez tego nie mogę pomóc. Ale jeśli znajdziesz to się odezwij…
romantyczne teksty czekanie — SAMI COŚ NAPISZCIE!!!
pogoda 72 godziny — meteo.icm.edu.pl


Odpowiedzi

  1. Bóg scenariuszy wybacza i rozumie i nawet wie, jak to jest.

    Bóg rysunku (jakby ktoś nie wiedział, to podkreślam, że chodzi o Mapeda) spieszyć się nie musi, bo ważne, żeby do tego z miłością podszedł ojcowską i lekkością wypoczętego rysownika.

    Bóg rysunku musi się natomiast ze mną spotkać na jakimś piwku, jakoś w przyszłym tygodniu, jeśli oczywiście czas ma i chęci.

    Pozdrowionka

  2. Bór rysunku chętnie spotka się z Bogiem scenariuszy przy piwku. Tak się zabawnie składa że najbliższy weekend(wliczając w to przyszły tydzień) w umiarkowanym stopniu Bóg rysunku ma wolny od Boskich działań.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie