i

Wspaniały! Jest telefonem, odtwarzaczem muzyki i filmów a do tego ma stałe połączenie z internetem i w pełni obsługuje html. To cudo sprzedawane jest od 29.06 w USA. Ciężko nie napisać o nowym produkcie apple. W końcu i ja dałem się złapać na haczyk reklamy i możliwości oferowane przez nowy combo-telefon. Zaraz po premierze urządzenie zaczęło być krytykowane, publika szybko zorientowała się że są już dostępne na rynku telefony oferujące zbliżone możliwości. To co apple nazywało rewolucją okazało się być bajerem użytym już w kilku telefonach. iPhone to nie rewolucja ale dzięki fantastycznej promocji stał się obiektem pożądania wielu ludzi. Fantastyczny design i żelazne zasady dotyczące jakości(brednie…) w firmie apple również skłaniają do kupna ich nowego gadżetu. apple zapowiedziało że do końca roku ma zamiar sprzedać aż 10mln telefonów a biorąc pod uwagę jedną z najskuteczniejszych kampanii reklamowych w historii, jest to całkiem możliwe. Reklama jest dźwignią handlu i inaczej skomentować się tego nie da. Za 600$ można kupić coś co stało się ikoną gadżeciarstwa XXI wieku ale czy faktycznie jest to tak niezbędne do życia?! Nie chce mi się komentować coraz nowszych produktów reklamowanych jako rewolucje mające poprawić poziom życia na świecie a okazują się być drogimi zabawkami. Nie muszę chyba przypominać jak wyglądała kampania sieci komórkowej PLAY… a tym bardziej nie muszę przypominać(szczególnie tym którzy P4 dali się złapać) jakie są rzeczywiste koszty zabawy z nowym operatorem. Proszę państwa… zareklamować można wszystko, wygląda na to że można więc wszystko sprzedać. Tylko niech to nie będzie tak tandetne jak reklamowane ostatnio produkty. Telewizji nie oglądam o krzycząca z rozkoszy kobieta zażywająca środek na przeczyszczenie mnie ani nie bawi ani nie hipnotyzuje. Reklamo umrzyj! Niech produkty reklamują się same przez swoją jakość. Gdyby nie reklama to co kupujemy automatycznie podniosło by swoją jakość.
“Zareklamujmy miłość!”

A skoro już o miłości to… Tęskniliście kiedyś? Za przyjacielem, przyjaciółką, dziewczyną, chłopakiem, rodziną… kimkolwiek? Chyba każdy kiedyś tęsknił. Jak już tęsknię to nie mogę rozmawiać z utęsknioną osobą przez internet albo telefon bo to się zawsze źle kończy. Ja nie mogę z ludźmi rozmawiać przez internet – przez komunikatory i czaty. Lepiej mailowo(albo oczywiście osobiście). Mam wtedy więcej czasu na napisanie tego co mam ochotę powiedzieć a ponieważ ludzie mają tendencję do odczytywania moich tekstów tak jakby były przeładowane agresją… lepiej mailowo, uwierzcie mi. No więc mailuję i czekam aż ta ukochana osoba wróci. Jeżeli jakimś cudem uda nam się skontaktować przez gg/msn i porozmawiamy o pogodzie to i tak skończy się to podłą nadinterpretacją w moim wykonaniu. Taka osoba na którą czekam prawie na pewno zostanie przezemnie zasypana mailami – każdy kolejny będzie coraz bardziej sfrustrowany, a na końcu persona zostanie obrażona i błagalnie przeproszona. Oto przykład frustracji typu czekającego:
Nie wiem na co tutaj czekam. Nie wiem po co czekam na Ciebie. Nie odpowiadasz na moje pytania żeby uniknąć odpowiedzialności za to co mówisz. Nie powiesz mi na co czekam bo wtedy ty będziesz odpowiedzialna jeżeli się nie doczekam.
Oczywiście jest to odpowiedź na maila którego nie dostałem. Bo jak miałem dostać skoro od poprzedniej rozmowy minęło jakieś 30 minut. Ludzie nie siedzą cały czas przed komputerami żeby mi pisać maile. Tutaj już zaczynam swoją ukochaną oskarżać:
Nadal sięgam po telefon żeby zadzwonić. Nie jestem pewien ale chyba nawet znowu udało mi się wysłać kilka smsów do ciebie zamiast do właściwej osoby.
I…
Wszystko to dziwne jest bez ciebie. Frustracja. Frustracja poprostu z braku człowieka. I musisz trochę popracować nad zdefiniowaniem sobie terminu “kocham cię” bo to naprawdę mocne słowa.
Ciąg dalszy jest nawet lepszy. Wygląda na to że moja kochana jest podła że w ogóle gdziekolwiek wyjechała!
Frustracje frustracje.. kurwa nerwice. Niewiele się zmieniło po twoim wyjeździe. Mam więcej czasu dla siebie… super. :wee:…
Na co niby mam czekać? Na twój powrót? I co wtedy? Nie jestem niańką… nie będę się tobą opiekował aż do momentu w którym znowu wyjedziesz.
Nawet jeżeli mi w głowie świta to czekanie… to zaraz wraca do mnie myśl(bo ja logiczny jak cholera czasami jestem): “PO CO?!”. No właśnie.. po co mam czekać? No przecież nie czekam na kogoś kto mnie kocha, ani na kogoś kogo ja kocham. Dlatego właśnie czekam na twoje odpowiedzi. Bo co to niby ma być za odpowiedź “przecież wiesz”. Teraz to dla mnie “piękne i prawdziwe” uczucie ale za moment to będzie kpina z własnej intuicji.
Dalej jest coraz dziwniej bo okazuje się że bez osoby za którą tak strasznie tęsknię jest mi nawet lepiej…
W ciągu tygodnia samotności zrobiłem więcej niż w ciągu tygodnia z tobą. Po co więc czekam? To ty napisałaś że jeżeli nie poczekam to nie masz po co wracać. Nie mam zamiaru się wiązać z wirtualną osobą bo to zbyt bolesne i głupie. Masz kilka natur – jedna z nich jest na tyle podła żeby się nademną znęcać. Chwilowo reszta się chyba ewakuowała. Powinnaś zostać tam gdzie jesteś. Tutaj niewiele na ciebie czeka…
A tutaj fragment wstępu jednego z moich maili błagalnie przepraszających:
Na wstępie zaznaczam że to co tutaj przedstawiam to tylko efekty mojej nadinterpretacji a nie moja rzeczywista opinia. Tak to właśnie działa. Od prostej dyskusji w której niewiele w rzeczywistości zostało powiedziane aż do planu zniszczenia galaktyki w moim przypadku jest bardzo krótka droga. na tym właśnie polega nadinterpretacja. Nie bierz tego zbytnio do siebie. Najgorsze jest jednak to że te wnioski są czasami całkiem logiczne…
To był właściwie tekst o czekaniu a nie miłości ale i tak superfajny. Całość pochodzi z prywatnych odmętów mojej paranoi, nerwicy i manii prześladowczych i jest absolutnie fikcyjna, co nie zmienia faktu że taka forma jest nawet ciekawa.
Koty
Kotów nie znoszę, nienawidzę, nie lubię, nie szanuję, nie kocham, nie głaszczę, nie dotykam, nie dokarmiam, nie wołam, nie nazywam ich imionami. Koty są jak ryby tylko że z włosami. To jedne z najbardziej bezpłciowych a jednocześnie najbardziej wymagających stworzeń na ziemi. Domagają się jedzenia, pieszczot, noclegu, kuwety a w zamian dają pomrukiwanie i wchodzenie na kolana. Fantastycznie. Dla reumatyków to wprost idealne stworzenia, ale ja tych istot nie cierpię! Reumatyzm mnie jeszcze nie dopadł a nachalna kulka z wielkimi ostrymi pazurami, sycząca przy każdej stresującej okazji mnie jakoś nie bawi. Psy to diabelnie infantylne istoty. Ich instynkty ograniczają się do podstawowych potrzeb – muszą jeść, pić, srać i czasami zostać pogłaskanymi. Kotom natomiast przypisuje się nadzwyczajne cechy charakteru tylko dlatego że w rzeczywistości prawie nie okazują uczuć, dając tym samym pole do popisu ludzkiej fantazji. Podobno koty mnie lubią… to może dlatego że przy każdej możliwej okazji syczę na nie tak jak one to robią na siebie wzajemnie. Koty się mnie poprostu boją.
Teraz odcinam się od komputera. Czas odpocząć od gówna, stolca i kału którego w internecie jest masa(w tym ta strona oczywiście). Nareszcie znalazłem się w sytuacji w której żadne terminy mnie nie gonią! Błogostan jak cholera!
Też nie lubię kotów! A Garfield to ścierwo. Ajt!
Przez: Sztybor w 1 lipiec 2007
o 3:55 pm
wiesz dobrze że nigdy nie umiałam tak pieknie pisać ani mówić o miłości jak ty. Potrafiłam jednak moja miłość do ciebie okazać (dobitnie:P) Kocham cię i zawsze będe
Przez: Mroczek w 6 lipiec 2007
o 7:08 pm
Oj kotku… to nie o tęsknocie do Ciebie piszę :P
Przez: Maped w 7 lipiec 2007
o 12:51 am
# wiesz dobrze że nigdy nie umiałam tak pieknie pisać ani mówić o miłości jak ty. Potrafiłam jednak moja miłość do ciebie okazać (dobitnie:P) Kocham cię i zawsze będe
* Przez: Mroczek w 6 lipiec 2007 7:08 pm
# Oj kotku… to nie o tęsknocie do Ciebie piszę :P
* Przez: Maped w 7 lipiec 2007 12:51 am
dobre, dobre, nawet lepsze q:
Przez: marcinek w 2 kwiecień 2009
o 1:08 am
Tja… bo ja miły facet jestem.
Przez: Maped w 2 kwiecień 2009
o 2:51 am